Wojskowa fasolka

Wojsko kojarzy się wielu osobom z niesamowitym rygorem oraz bohaterskimi żołnierzami, którzy nierzadko są w stanie poświęcić swoje życie za ojczyznę i podczas walki w słusznym celu. W obecnych czasach coraz mniej osób idzie jednak do wojska i polski rząd zniósł kilka lat temu konieczność pójścia na obowiązkowe przeszkolenie. Ta decyzja spotkała się z niezbyt dobrym odbiorem w społeczeństwie, gdyż wojsko bardzo gruntuje charakter i można stać się tam prawdziwym mężczyzną. Co prawda rok bądź dwa spędzone w koszarach to zdecydowanie za długo, ale 2 bądź 3 miesiące nie wyrządziłaby nikomu krzywdy. Warto znać podstawowe zasady obrony własnej i obsługę broni.

Gotowanie fasolki wojskowej

Fasolka po bretońsku to jedna z potraw, które kojarzą się z wojskiem od wielu lat. Żołnierze, maszerując wiele godzin dziennie bądź stojąc na deszczu na wartach, potrzebują bardzo dużo pożywienia. Dlatego też wojskowa kuchnia nie należy do lekkich, ale do koszar nie idzie się przecież po to, by schudnąć, tylko poćwiczyć strzelanie z broni i sprawdzić swój charakter oraz wytrzymałość psychiczną. Fasolka po bretońsku będzie z całą pewnością idealnym pożywieniem dla żołnierza, który musi przez długi czas przebywać na otwartej przestrzeni i jest narażony na utratę ciepła. Żołnierze posiadają bardzo często tak zwane manierki, do których mogą w razie potrzeby wlać jakiś napój, bądź właśnie pożywienie, które nie zepsuje się w kilka godzin.

W wojskowej kuchni kucharze starają się, by fasolka była bardzo kaloryczna i pozwoliła nie odczuwać głodu przez długie godziny. Oprócz fasolki jaś, do przyrządzenia tej potrawy wrzuca się kiełbasę, boczek, a także duże ilości koncentratu pomidorowego bądź przetartych i świeżych pomidorów. Taki zestaw w 100% gwarantuje energię na długie godziny i możliwość pożywienia się dla najbardziej wymagających żołnierzy. Oprócz fasolki w wojsku modne jest również jedzenie flaczków, które dobrze zakonserwowane i przygotowane po staropolsku, są w stanie przetrwać nawet kilka dni.